Czwartek
20.10.2016
Dzisiaj wróciłam do
mieszkania wcześnie. Byłam tylko na
jednych zajęciach na 9.40. W tym czasie nie da się wiele zaobserwować na
uczelni. Jesteśmy na drugim roku, drugiego stopnia i nie spędzamy już całych
dni na uczelni. Studenci chodzą między salami rozmawiając ze sobą, śmiejąc się
– można powiedzieć dzień jak co dzień. Po powrocie do domu obejrzałam serial i
zabrałam się za przygotowanie obiadu. Jak zmieniło się moje życie jako
studentki? Nie mieszkam już z rodzicami. Można powiedzieć, że studia są tym
okresem w moim życiu, w którym w największym stopniu usamodzielniłam się. Po skończeniu tych wszystkich domowych
obowiązków bawiłam się z psem siostry. Pod jej nieobecność zawsze zajmuję się
jej psem, żeby nie siedział sam przez
wiele godzin. Poszłam z nim na spacer. Często spotykam inne osoby z
osiedla, które również wychodzą ze swoimi zwierzakami. Znamy się już z widzenia
i zawsze zamienimy ze sobą kilka zdań. Gdy wróciłam posprzątałam w pokoju i zabrałam
się za ćwiczenia. Wieczorem razem ze współlokatorami graliśmy w gry planszowe,
a następnie obejrzeliśmy film. Studencki czwartek? Nie tym razem. Czasy
hucznego imprezowania mam już za sobą i grzecznie idę spać :-)
Piątek
21.10.2016
Budzik… chciałoby się
powiedzieć „błagam, jeszcze 5 minut!”, ale pocieszam się myślą, że to ostatni
dzień, kiedy trzeba wstać o przyzwoitej porze i bez ociągania się, wyskakuję z
łóżka. Pierwsze co robię? Włączam muzykę i zaczynam się szykować. Godzina 13.00 wracam do domu. Nie jestem
zmęczona, na uczelni spędziłam tylko 1,5 godziny. Otwieram drzwi, wchodzę do
mieszkania i jak zwykle wita mnie pies. To niesamowite jak to małe stworzenie
może tęsknić i czekać aż wrócisz. Zawsze poprawia mi humor. Uwierzcie – nic
wtedy nie jestem w stanie zrobić przez najbliższe 15 minut, zwierzak przynosi
swojego ulubionego królika i bez zabawy się nie obejdzie. Rytuał dnia się
powtarza… trzeba przygotować coś na obiad. Jednak tym razem robimy go wspólnie
z siostrą. Zawsze kiedy robimy coś razem jest wesoło, dużo się śmiejemy i
rozmawiamy. Po południu wypad na zakupy, czyli coś co kobiety uwielbiają.
Przymierzanie, doradzanie… czas szybko leci. Jest piątek, ludzie mają więcej czasu, więc i w galerii handlowej jest
mnóstwo studentów. Wieczorem już nie mam na nic siły, ale w głowie pojawia się
myśl Chodakowskiej „czas i tak minie, wykorzystaj go!” :P No dobra… w końcu
obiecałam sobie, że w tym miesiącu nie odpuszczę tak łatwo i niechętnie
zabieram się za ćwiczenia. Rozmawiam jeszcze z przyjaciółką, piszę ze znajomymi
na fb i słucham muzyki. To tyle, dziękuję, dobranoc! :-)
Sobota
22.10.2016
Dzień wolny. Można się
wyspać, trochę odpocząć po całym tygodniu. Wspólnie ze współlokatorkami
sprzątamy mieszkanie. Mamy więcej czasu niż zwykle, więc w soboty na obiad
przygotowujemy coś specjalnego. I nie jest to typowe studenckie jedzenie. Wiem,
wiem w internecie krążą memy o tym, że studenci głodują, a na obiady mają tylko
odgrzewane jedzenie mamusi, albo zupy z torebek. To stereotyp! Albo może to my nie
jesteśmy typowymi studentkami? Radzę sobie w kuchni i to całkiem nieźle, a w
mojej lodówce jest nie tylko światło :P Dalej dzień mija spokojnie i nagle dzwoni
telefon „Hej, jesteście w Białym? Dawno się nie widzieliśmy, wpadajcie do mnie
na 19”. Jak się domyślacie wieczór minął więc przyjemnie, ze znajomymi „po
studencku”.
Niedziela
23.10.2016
Ten dzień mogę
poświęcić na swoje zainteresowania. Wieczorem rozmawiam z rodziną na skypie. Chwilę
piszę jeszcze z przyjaciółką, która opowiada mi o swoich wrażeniach po
przeprowadzce, o nowych współlokatorach i obowiązkach w pracy. Zaprasza mnie do
swojego miasta. Może to nie jest taki zły pomysł? W sumie kiedy jak nie teraz? Co
prawda, mieszka ona teraz daaaaleko, ale przecież jako studentce łatwiej jest mi
wygospodarować trochę czasu. Pomyślę o tym, ale to jutro. A teraz… kolorowych
snów Wam życzę :-)
Poniedziałek
24.10.2016
Poniedziałek! Nowy
tydzień, nowe siły, więcej chęci…? Chciałabym, tymczasem otwieram oczy i widzę,
że pogoda nie zachęca do wstania. Za oknem pada deszcz i ogólnie jest bardzo
pochmurno. Okazało się, że dzisiejsze
zajęcia na uczelni nie odbędą się. No to trzeba cieszyć się resztą dnia…
Zajmuję się swoimi obowiązkami, a następnie wieczorny wypad ze współlokatorami
na pizzę i dzień można uznać za udany.
Wtorek
25.10.2016
Uczelnia - 9.40 grupa
zbiera się w sali komputerowej. Zaczynamy zajęcia z technologii badania. Komputery
nie zacinały się aż tak jak to mają w zwyczaju. SPSS śmigał, więc źle nie było.
Ogólnie takie praktyczne zajęcia przemawiają do mnie bardziej niż te
teoretyczne, więc nie narzekam. W domu gorąca herbata z cytryną i mogę zająć
się czymś pożytecznym. Pochłania mnie to na tyle, że nic już dzisiaj więcej ze
mnie nie wyciągniecie :-) Do jutra!
Środa
26.10.2016
Tego dnia już od rana
miałam dobry humor. Da się wstać z uśmiechem na ustach, serio! :-) Przypuszczam, że powodem jest słońce, które pięknie
oświetlało mój pokój i poranny telefon od mamy z pozytywną informacją. Zajęcia
zaczynają się dzisiaj później, więc spokojnie w rytm muzyki szykuję się do
wyjścia. Większość tego dnia spędziłam poza domem. Na okienku poszłyśmy do
koleżanki. Humory nam dopisywały już w drodze. Tam piłyśmy kakao i oczywiście
nie obyło się też bez babskich pogaduszek. Następnie oglądałyśmy program w telewizji. Duuużo się śmiałyśmy – zabawniejsze niż
ten program były chyba nasze komentarze. No, ale to co dobre szybko się kończy…
Trzeba wracać na uczelnię. Gdy wychodzę z uczelni jest już ciemno i zimno. Koc,
herbata i czekolada to chyba dobry pomysł na jesienny wieczór? :-)
Odczucia
i przemyślenia
Moje odczucia związane
z tym zadaniem? Pisanie o tym co robiłam przez 7 dni jest jeszcze ok., ale sama
nie zdecydowałabym się na regularne prowadzenie bloga. Myślę, że na dłuższą
metę opowiadanie o tym, co robiłam każdego dnia byłoby dla mnie nużące. Muszę
jednak przyznać, że w tym zadaniu czułam największą swobodę w pisaniu. Po
prostu jeżeli nie chciałam o czymś pisać, to tego nie robiłam. Sama oceniałam
ile faktów z mojego codziennego życia chcę Wam przedstawić.






